Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Toya, dystrykt Shannon, Dorgal Alley 318, 20 julius 831.M41, godz. 5.23
Nasyciwszy oczy widokiem interesującej, a przy tym zapewne niebywale cennej dla kolekcjonerów zawartości gablot Brachus Venner skoncentrował swą uwagę niepodzielnie na osobie zdenerwowanego Martiena Riggsena. Syn zaginionego techadepta emanował autentyczną złością, Ganfańczyk czytał jego uczucia z wyrazu twarzy i mowy ciała młodzieńca. Mieszkańcy Ganf Magna stanowili jaskrawy kontrast w stosunku do mrówek Sibellusa, ponieważ starali się ograniczać we wzajemnych relacjach ekspresję, kładąc nacisk na opanowanie – w ich mało wysublimowanej kulturze nader łatwo było wzbudzić swym agresywnym zachowaniem negatywne reakcje, toteż jednocześnie wszyscy koloniści posiadali mniej lub bardziej zaawansowaną zdolność odczytywania emocji ze skąpych przekazów mowy ciała.
Martien Riggsen był dla Vennera żywą księgą, otwartą na spisie treści i pozwalającą się czytać bez ograniczeń – co więcej, jego emocje sprawiały wrażenie autentycznych, nie zagranych w wyrachowany sposób.
- Jestem przekonany, że chodzi o porwanie – powiedział młodzieniec odwracając się w stronę umieszczonego pomiędzy galotami barku i wyciągając z niego butelkę mocnego koniaku i trzy szklanki zdobione paskami wtopionego w szkło złota – Nasza rodzina należy do zamożniejszych w tej części poziomu, chociaż na zewnątrz staramy się zachowywać dyskretny umiar w afiszowaniu. Ktoś musiał się o tym dowiedzieć i porwać go razem z Santrą Hollis dla okupu.
Młody Riggsen rozlał koniak do szklanek i obserwujący go bacznie Brachus zauważył, że trzymająca butelkę dłoń młodzieńca drżała leciutko z powodu wzburzenia, uderzając delikatnie w krawędzie naczyń.
- Proszę wybaczyć moje aroganckie zachowanie przy wejściu – przeprosił Martien podając swym gościom napełnione szklanki – Przez cały wczorajszy dzień byliśmy nękani wizytami licencjonowanych łowców nagród. Wzburzyło to moją matkę tak dalece, że wyjechała w nocy wraz z młodszym bratem do rodziny w Wieży Cirro. Mam nadzieję, że okażą panowie zrozumienie... jak się panowie nazywają, jeśli można spytać?
- Agent specjalny Magistratum Thorn Slade – oznajmił lider komórki nie fatygując się do ponownego sięgnięcia po odznakę.
- Agent specjalny Brachus Venner – dodał Ganfańczyk akcentując znacząco nazwę swej funkcji.
- A więc zakłada pan porwanie dla okupu – podjął temat Thorn, zanim Martien wdał się w dalszą wymianę uprzejmości – Oczywiście należy sobie zdawać sprawę z faktu, że do chwili udowodnienia tej wersji na pańskim ojcu będzie ciążył zarzut spowodowania śmierci setek imperialnych obywateli, a to zbrodnia, która podchodzi nie tylko pod jurysdykcję Magistratum, ale i Adeptus Arbites. Zdaje pan sobie sprawę, że Knut Riggsen poszukiwany jest nie tylko przez naszych agentów i łowców nagród, ale i śledczych Arbites?
Martien Riggsen stężał zauważalnie, ścisnął mocniej palcami kruchą szklankę.
- Nie zamierzam pana tym stwierdzeniem straszyć, niech mnie Bóg-Imperator przed tym broni – dodał natychmiast Slade – Chcę tylko uzmysłowić jak bardzo zdrowie i życie Knuta Riggsena uzależnione jest od stopnia współpracy rodziny i organów śledczych. Jeśli arbitratorzy odnajdą go przed nami i pojawi się chociaż cień podejrzenia, że do śmierci tych wszystkich ludzi doszło jednak z jego winy... cóż, Arbites zwykli stosować w takich sytuacjach przyśpieszone procedury karne, a kara może być tylko jedna.
- Śmierć – wykrztusił zbielałymi wargami Martien.
- Tak, panie Riggsen – kiwnął głową Thorn – Dlatego tak bardzo zależy nam na odnalezieniu pańskiego ojca przed naszymi kolegami po fachu z Divisio Investigato. Magistratum może zagwarantować uczciwy proces nawet w przypadku, gdyby na osobie pańskiego ojca nadal ciążyły zarzuty umyślnego spowodowania tej tragedii. Adeptus Arbites wykonają wyrok w trybie polowym, taki już ich styl działania, więc nalegamy, by był pan z nami całkowicie szczery, bo tylko pełna współpraca może uratować Knuta Riggsena przed stryczkiem lub całkowitą lobotomią. |
|