Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Kodannon, doki Tarantini, 19 julius 831.M41, godz. 18.34
Pochylony nad dozownikiem trucizny Mordeci mruknął coś pod nosem, przekręcił głowę w stronę Malcolma i proktora Vriggo.
- W środku jest jeszcze trochę cieczy - oznajmił arbitrator - Po jak najszybszym przeniesieniu dozownika do laboratorium Magistratum...
- Nie kłopoczmy medyceuszy Magistratum sprawami tak trywialnymi jak identyfikacja trucizny użytej do zabicia jakiegoś nielegalnie przemycanego zwierzęcia - wtrącił natychmiast N'Gore, z wyraźnie dźwięczącą w tonie nutą nakazu - Znalezisko podlega natychmiastowej konfiskacie, dla celów rutynowego śledztwa ze strony Ordo. Szmugiel tego rodzaju organizmów stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego Kopca.
Metallicanin wyciągnął z kieszeni płaszcza elektrokartę, włączył ją szybkim ruchem dłoni, po czym zaczął obchodzić martwe cielsko z wszystkich stron wykonując za pomocą swego urządzenia serie zdjęć.
Mina na twarzy Haveloca pozwalała wnioskować, że agent nie zgadzał się z decyzją Malcolma, ale przez wzgląd na obecność przysłuchujących się nerwowo rozmowie regulatorów żaden z akolitów nie podjął dalszej dyskusji.
- Jak ten kontener spadł z palety? - zapytał Mordeci cofając się od stwora, by zrobić więcej miejsca Malcolmowi. Proktor Vriggo wzruszył ramionami w odpowiedzi.
- Przypuszczamy, że to coś wybudziło się ze śpiączki i zaczęło się przemieszczać w środku kontenera - oznajmił po chwili namysłu - Całość przesunęła się w bok rusztowania, spadła za krawędź i uległa poważnemu uszkodzeniu. Znajdujący się w środku człowiek zdołał wyskoczyć przez dziurę na zewnątrz, ale uciekł tylko parę metrów zanim dopadło go to coś. Zwierzak zdechł kilka sekund później pod wpływem trucizny, ale najpierw zdążył zmasakrować ofiarę.
- Więc opiekun znajdował się w środku kontenera? - uniósł brwi Dekares, zbliżając się w stronę metalowego pojemnika mogącego pomieścić w swym wnętrzu półciężarówkę - Podróżował w tajemnicy?
- Tak, proszę zajrzeć do środka - kiwnął głową oficer podchodząc do Dekaresa - Ta mniejsza część przed przepierzeniem to w istocie miniaturowe pomieszczenie mieszkalne, wyposażone nawet w chemiczną toaletę. W drugiej części znajdowała się klatka. Wszystko doskonale zamaskowane we wnętrzu pozornie zwykłego towarowego kontenera.
- A co z systemami podtrzymywania życia? - zdziwił się Barabosa, przesuwający wzrokiem po ciemnym wnętrzu klatki i wijących się niczym węże pękach okablowania, których przeznaczenia nie potrafił rozwikłać - Co z wentylacją?
- Kontener posiadał własny system obiegu powietrza, sir - oświadczył inny z regulatorów, stojący niedaleko rusztowania z odbezpieczonym Ravagerem opuszczonym wzdłuż uda i z bardzo zdenerwowaną miną - Filtry pobierające powietrze z zewnątrz były bardzo starannie zamaskowane. Widzi pan te wygięte tuleje wystające tu i tu? To właśnie wloty układu wentylacyjnego.
- Taka modernizacja musiała kosztować krocie - powiedział Malcolm kończąc robienie zdjęć i cofając się od martwej istoty - Jaką wartość dla odbiorcy miała ta przesyłka, wie jedynie Bóg-Imperator.
- Oczywiście wiecie, skąd przybył kontener? - zadawał pytanie Domingo Paxton, ale odpowiedź zakłopotanego proktora wprawiła wszystkich agentów w głębokie zdumienie.
- Niestety nie, sir, jeszcze nie - powiedział Vriggo - Kontener pozbawiony jest jakichkolwiek oznakowań i numerów seryjnych. Ktokolwiek go zmodyfikował, zadbał o usunięcie wszelkich znaków identyfikacyjnych. |
|