Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Kodannon, dystrykt Bissercord, 19 julius 831.M41, godz. 20.28
Malcolm odwrócił głowę w geście ostrzeżenia, spojrzał na stojącego przy zwłokach zabójcy Paxtona kończąc jednocześnie radiową konwersację.
- Dobra, czekam. Odezwij się jak najszybciej. Bez odbioru.
Domingo przeniósł wzrok na ciało ściągniętego z reflektora psionika, ubranego w ciasno dopasowany czarny kombinezon obciągnięty skórzaną uprzężą, na której oprócz automatycznego pistoletu z tłumikiem wisiało też kilka noży, miniaturowy skaner medyczny i elektroniczny łamacz zamków kodowych. Bladoskóra twarz mężczyzny wpatrywała się szklistymi oczami w ciemną przestrzeń pod sklepieniem dystryktu, zwracając na siebie uwagę regularnie rozmieszczonymi na policzkach i czole bliznami po ceremonialnych samookaleczeniach. Seria z broni N’Gore dosłownie rozerwała mu udo i przeszyła na wylot dolną część torsu siejąc spustoszenie w organach wewnętrznych, a upadek z wysokości ósmego piętra pogruchotał mordercy większość kości.
- Proktorze Krantz, proszę teraz uważnie posłuchać – powiedział Malcolm lustrując jednocześnie wzrokiem kordon regulatorów zabezpieczających chodnik i gromadzących się w oddali tłumach cywilnych obserwatorów – Proszę dopilnować, aby ciało tego człowieka trafiło jak najszybciej do waszego służbowego prosektorium. Wszystkie znalezione przy nim rzeczy zdeponować w tym samym miejscu. Bez mojej zgody nikt nie ma dostępu do trupa ani jego rzeczy. Ta sama procedura dotyczy ciała Alleros. Proszę niezwłocznie przystąpić do realizacji poleceń.
- Tak jest, sir! – dowódca sekcji prewencji strzelił obcasami butów i odszedł pośpiesznie podnosząc jednocześnie dłoń do komunikatora.
- Farell, pozwólcie bliżej – Malcolm kiwnął ręką w stronę stojącego kilka metrów dalej łącznika Magistratum – Chcę kilku informacji i chcę je otrzymać jak najszybciej. Pana w tym głowa, by szybkość zgromadzenia danych mnie zadowoliła, bo moje zadowolenie może się wymiernie przełożyć na pański awans.
- Tak jest, sir – Farell pochylił się do przodu z roziskrzonymi oczami – Proszę mówić, czego pan potrzebuje, sir.
- Niech wasi techadepci sprawdzą pamięć Ducha Maszyny w komunikatorze Alleros. Chcę pełny wykaz połączeń przychodzących i wychodzących razem z identyfikacją numerów rozmówców. Sprawdźcie też mieszkanie tej kobiety: chcę wiedzieć, kto je opłacał, jakimi kwotami i z jakiego rachunku. Zróbcie jej zdjęcie i spróbujcie je zidentyfikować w rejestrach mieszkańców. Wiemy, że tożsamość Alleros była fałszywa, ale może metodą porównawczą fotografii ktoś natrafi na jej prawdziwe nazwisko. Raz jeszcze przeszukajcie całe mieszkanie, wszystkie podejrzane przedmioty do depozytu i na listę rzeczy do przejrzenia. To na razie wszystko.
- Tak jest, sir – zasalutował prężnie Farell – Natychmiast wszystkim się zajmę.
- Coś mi nie daje spokoju – powiedział do Paxtona N’Gore, kiedy łącznik rzucił się z ożywieniem w wir wydawania zwięzłych i rzeczowych rozkazów otaczającym go funkcjonariuszom – W tamtym pokoju nie było okien. Zabójca musiał dysponować nadzwyczajnym talentem, jeśli pomimo tego zdołał wyselekcjonować spośród naszej trójki właśnie Githe. Staliśmy tuż obok niej, w zasadzie mógł z ogromną dozą prawdopodobieństwa udusić któregoś z nas zamiast niej... jak mu się udało?
- Nie wiem, to twoja działka, Colm, ja się na tych rzeczach zupełnie nie znam... nawet nie wiem, czy chciałbym to wiedzieć – odrzekł z zauważalnym wahaniem Domingo. Malcolm wyczuł, że jego towarzysz z trudem powstrzymuje się przed uczynieniem znaku Orła, być może nie chcąc tym gestem psionika urazić.
- Wszystko wskazuje na to, że Bóg-Imperator splótł na dłużej nasze ścieżki, Pax – mruknął N’Gore poszczękując kalibratorami soczewek – Wierz mi, że rozumiem doskonale twój stosunek do mentatów... twoje obawy przed naszym talentem... ale musisz się nauczyć z tym żyć, inaczej nasza współpraca może ulec pogorszeniu. Jestem sankcjonowanym imperialnym psionikiem, mam za sobą kilkanaście lat ćwiczeń i specjalistycznego treningu, przeszedłem pomyślnie szereg prób i testów, o których nawet nie opowiem, bo ich szczegóły mogłyby cię przerazić jeszcze bardziej. Kontroluję swoją moc, bo płynie ona wprost od Imperatora. On mnie wspiera i strzeże czystości mej duszy. Nie musisz się mnie obawiać.
Domingo milczał, a wyraz jego twarzy nie pozwalał domyślić się, jakie emocje targały właśnie umysłem agenta.
- Zakazana wiedza grozi korupcją duszy – ciągnął dalej N’Gore zmierzając jednocześnie z powrotem do wnętrza habitatu – Niebezpieczna wiedza może osłabić ducha walki i odwagę, niepotrzebna zaś zaśmiecić umysł. Znam te wszystkie prawdy i szczerze w nie wierzę, ale istnieje też pożyteczna wiedza, a ta może kiedyś uratować ci życie. Albo dysponując nią uratujesz moje życie. Jeśli mamy razem współpracować, chciałbym rozjaśnić nieco mrok twej ignorancji i nie traktuj tych słów jako pogardy, nie zamierzam cię urazić.
I tym razem Paxton nic nie odpowiedział, ale wyraz jego twarzy zmienił się nieco zdradzając ostrożne zainteresowanie.
- Zabójca był biomantą, zapewne bieglejszym w psionicznym talencie ode mnie. Gdyby nie specyficzna sytuacja: on wiszący na ścianie, ja z gotową do strzału bronią, miałbym kiepskie szanse na wyjście cało z tego starcia. Zaiste Bóg-Imperator nade mną czuwał. Wierz mi, żeby namierzyć bezwzrokowo Alleros, gość musiałby być telepatą, a ja tego nie wyczułem. Owszem, mógł dostrzegać ludzkie odbicia w Osnowie w podobny sposób jak ja, ale to nie pozwala na odróżnianie cech szczególnych tych odbić, z wyjątkiem innych psioników. A Githe mentatem nie była, tego jestem pewien.
Para agentów zaczęła się wspinać szybkim krokiem w górę schodów, zmierzając w kierunku drobiazgowo przeszukiwanego mieszkania ofiary. Wyglądający trwożnie zza swoich progów mieszkańcy habitatu zamykali na ich widok pośpiesznie drzwi, zalęknieni widokiem kuloodpornych kamizelek i hełmów.
- Co to znaczy? – zapytał po chwili milczenia Domingo.
- Że drań wiedział doskonale, kogo ma dusić, chociaż wcale Githe nie widział. Muszę się przyjrzeć jak najszybciej ciału. |
|