 |
|
 |
Wysłany: Pią 20:16, 22 Sty 2010 |
|
|
Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Kodannon, dystrykt Bissercord, 19 julius 831.M41, godz. 20.11
Skuta za plecami kobieta została zaciągnięta do sąsiedniego pokoju i posadzona na niewygodnym niskim krześle. Pozostawione w sypialni niemowlę wciąż płakało, ale Malcolm mimo jej krzyków i szlochu nie pozwolił zabrać dziecka ze sobą – liczył na to, że instynkt macierzyński będzie jego sojusznikiem w walce o złamanie psychicznego oporu zatrzymanej.
- Jestem Malcolm N’Gore, przedstawiciel Świętego Oficjum – powiedział wyciągając z kieszeni płaszcza swoją odznakę z symbolem trupiej czaszki na okładce i podsuwając ją pod nos kobiety. Targnęła się na ten widok do tyłu tak silnie jakby ujrzała przed sobą jadowitego pająka, omal nie spadając przy tym z krzesła – Od tej chwili znajdujesz się w dyspozycji Świętej Inkwizycji. Nie posiadasz żadnych praw prócz prawa do spowiedzi, jeśli uznam, że sobie na nią zasłużyłaś. Jesteś oskarżona o zabójstwo Isidora Bakkara, kierownika zmiany w dokach Tarantini. Minęliśmy się na schodach jego habitatu, więc nie zaprzeczaj swej winie. Dlaczego to zrobiłaś?
Kobieta milczała, chociaż po policzkach ciekły jej wielkie łzy. Była młoda, mogła mieć nie więcej niż dwadzieścia pięć lat, ale jej twarz i dłonie nosiły już ślady wyniszczającego życia niższych klas społecznych, naznaczone były piętnem ciężkiej pracy fizycznej od najmłodszych lat. Regulatorzy znaleźli przy niej kodowaną kartę identyfikacyjną na nazwisko Githe Alleros, ale błyskawiczna weryfikacja w bazie danych Magistratum wykazała, że osoba o takich personaliach oficjalnie nie była w Sibellusie zarejestrowana.
- Korzystasz z fałszywej karty ID, posiadasz broń, której użyto do zamordowania człowieka poszukiwanego przez Święte Oficjum – powiedział po chwili milczenia Malcolm – W świetle zebranych przez nas dowodów zostaniesz uznana za wroga wewnętrznego Imperium, a to oznacza straszne konsekwencje. Inkwizycja może uczynić z tobą i twoim dzieckiem, co tylko uzna za stosowne, a śmierć nie jest w tym przypadku wcale najgorszą z kar. Jeśli nie będziesz zeznawać, tu i teraz, przewieziemy cię do Trójrożca. Zostaniesz pozbawiona tożsamości, odbiorą ci na zawsze dziecko, a potem podłączą cię do aparatury, która wyssie twój mózg.
Metallicanin zauważył, że kobieta zadrżała słysząc ostatnie zdanie, ale wciąż uparcie unikała kontaktu wzrokowego z agentem, wbijając spojrzenie w okolice jego butów.
- Wyciągną z ciebie wszystkie potrzebne informacje, ale po takim zabiegu nie będziesz już zdolna do samodzielnego życia, więc albo cię zabiją, na co szczególnie nie licz albo wyrzucą jak ludzkiego śmiecia na ulicę, na żer bezdomnym i żebrakom. Chcesz tego?
- Jesteś taki sam jak oni, gardzę tobą – powiedziała głucho, głosem pozornie wypranym z emocji, w uszach Malcolma sprawiającym jednak wrażenie cienkiej skorupy lodu na powierzchni wrzącej wody – Nieważne, czy będę mówiła czy milczała, w ostatecznym rozrachunku czeka mnie taki sam los. Czym chcesz mnie kupić, obietnicą szybkiej i bezbolesnej śmierci? Dla mnie i dla dziecka?
N’Gore nie zdążył odpowiedzieć, bo nim otworzył usta, do pokoju wszedł proktor Krantz. Obrzuciwszy kobietę obojętnym wzrokiem mundurowy spojrzał w stronę psionika.
- Techadepci są już na górze, zabezpieczają komunikator, sire – oznajmił oficer Magistratum – Był schowany w kuchni, w zabudowanej szafce. Jeśli chodzi o broń, nie sposób jeszcze potwierdzić całkowicie, że właśnie z niej zabito Bakkara, ale typ pistoletu odpowiada z grubsza rozmiarom rany ofiary.
- Bakkara zabito z tej właśnie broni – powiedział z naciskiem Malcolm – Jestem pewien, że badania balistyczne to potwierdzą. Prawda, Githe?
- Pieprz się!
Proktor Krantz zrobił krok do przodu, po czym ruchem tak szybkim, że Domingo praktycznie tego nie zauważył uderzył kobietę ukrytą w rękawiczce dłonią w twarz; tak silnie, że głowa odskoczyła jej momentalnie do tyłu.
- Rozmawiasz ze Świętą Inkwizycją, suko! – warknął oficer – Odpowiadaj z szacunkiem!
- Ty też się pieprz! Nigdy ich nie dopadniecie, oni są na to za sprytni. Wszystko wiedzą, mają wszędzie wtyczki! Pewnie nawet nie zdążycie mnie dowieźć do Trójrożca! – w głosie Alleros pojawiła się nagle nuta głębokiej histerii – Przyjdą po mnie i zabiją, zanim czegokolwiek się dowiecie! O tak, oni wiedzą jak zadbać o swoje bezpieczeństwo! |
|
|
|
|
|
Wysłany: Sob 2:38, 23 Sty 2010 |
|
|
Bors |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 15 Maj 2009 |
Posty: 665 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: WarSaw/Venedia Sector/Segmentum Obscurus Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
- Spokój!!
Pięści czarnoskórego agenta z hukiem uderzyły o stół, a oczy i zdobiące głowę wzory zabłysły, zalewając pomieszczeni błękitnym blaskiem.
- Jestem wdzięczny za informacje proktorze, ale chyba się pan zapomina. – Kontynuował zwodniczo spokojnym głosem, w którym jednak kryła się wyraźna groźba. – Po pierwsze wtargnął pan tu nieproszony, przerywając przesłuchanie prowadzone jeśli się nie mylę przez Agentów Inkwizycji …
- Po drugie, nie przypominam sobie bym kazał panu uderzyć tę heretyczkę. Niech Pan proktorze nie psuje dobrego wrażenia, jakie zrobiły na mnie Pana dotychczasowe działania. Proszę sobie zapamiętać, że pobłażliwość nie leży w naszej naturze.
- Proszę nic nie mówić i wysłuchać mnie do końca – ciągnął dalej agent. - Pana ludzie mają zabezpieczyć to piętro na wypadek ataku lub zamachu. Budynek jest objęty blokadą do odwołania. Nikt nie może wejść ani wyjść, bez gruntownej rewizji i przesłuchania. Przesłuchajcie też mieszkańców w sprawie tego mieszkania. Na pewno znacie procedurę. W tym czasie technicy maja się przygotować do nagrania i namierzenia każdej rozmowy przychodzącej na ten ukryty w kuchni aparat, oraz zgrać zapisy jego ducha-maszyny. Za dziesięć minut chcę tu widzieć funkcjonariusza Farella z aktualnymi danymi o postępach.
- Aha, i następną osobę, która przekroczy te drzwi bez mojej zgody spotka tragiczny los. Proszę to dobrze zapamiętać i przekazać swoim ludziom.
- Teraz może Pan nas opuścić. - Dodał, znacząco wskazując drzwi.
Kiedy Regulator już wyjdzie, zwracam się do Paxtona. Gdyby baba coś próbowała przeszkadzać to N’Gore chwyci ją za gardło, tak żeby nie mogła mówić, ale się nie udusiła.
Zakładam że pokój w którym jesteśmy ma zasłonięte okna, lub Nie ma ich wcale i ogólnie jest bezpieczny. To tak na przyszłość.
- Pax, idź zobaczyć jak wygląda nasze bezpieczeństwo i przy okazji skontaktują się z szefową. Powiedz że mamy świadka i moduł łączności, który może nas doprowadzić dalej. Potrzebujemy kompetentnych i zaufanych techników, którzy pozyskają dane i ewentualnie środka transportu, bo Regulatorom do końca nie ufam.
- Aha, i wracając przynieś tu dzieciaka. Niech tam już nie ryczy. On tu niczemu nie zawinił.
Kiedy Paxton wyjdzie, kontynuuję rozmowę z kobietą, tak jak by od jej pytania nic się nie zdarzyło
- W tej chwili „Oni” nie mają tu nikogo poza tobą. Czy obiecam ci szybką śmierć dla ciebie i dziecka? Nie… nie jestem kłamcą, a ty nie jesteś naiwna. Ale mogę obiecać szybką śmierć dla ciebie... a jemu życie. - Tu agent znacząco zawiesił głos, dając kobiecie czas do namysłu.
- Jeśli jego dusza nie została splugawiona, to jest tylko kolejną ofiarą heretyków. Niewinną ofiarą. Nie powinno płacić za twoje grzechy. Za twoją herezję. Jeśli powiesz mi to, co chcę wiedzieć, dzieciak trafi do Schola Progenium i będzie żył. Żył, życiem uczciwego człowieka. Ty zginiesz przy próbie ucieczki… od kuli… lekką śmiercią .
Murzyn znacząco spojrzał na jej ręce. – Wiesz czym jest ciężkie życie, więc rozumiesz że śmierć może być równie ciężka. Jeśli trafisz do Trójrożca, to twoje dotychczasowe cierpienie zda ci się ledwie mgnieniem, drobnostką, wręcz niewinna pieszczotą. A gdy już z tobą skończą, unicestwią ciało, lecz dusza pozostanie uwięziona w twym umyśle, zaprzęgniętym jako serwitor do pracy, która odkupi twe grzechy. Grzechy herezji, zabójstwa i konszachtów z odrażającymi Xeno. Los twego dziecka będzie niewiele lepszy. Piętno grzesznika wypalą nie tylko na jego ciele. Chcę wam tego oszczędzić, ale nie mam wiele czasu.
- Decyduj, ale decyduj szybko i rozsądnie. Na tej szali leży nie tylko twoje życie.
gram może dość ostro, ale z rozwagą. Poczekam aż Paxton wróci z dzieckiem, żeby miała czas pomyśleć. Widok dzieciaka moze ja zmotywować.
POza tym czekam na Farella. Chłopak wydaje sie uczciwy i ogarnięty. będe miał dla niego kilka zadań, ale wszystko zależy od decyzji kobiety. I od tego co szefowa zadecyduje. No chyba ze nie bedzie miała czasu na bzdety, bo łaknie krwi niewinnych marynarzy |
|
Ostatnio zmieniony przez Bors dnia Sob 2:51, 23 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
|
|
|
|
Wysłany: Sob 3:30, 23 Sty 2010 |
|
|
Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Kodannon, doki Tarantini, 19 julius 831.M41, godz. 20.11
Przesłuchanie Samela Aretto przyniosło rezultaty równie mizerne jak w przypadku poprzednich trzech dokerów. Każdy z nieszczęśników wpadał w histeryczną panikę na dźwięk słów „Święta Inkwizycja” i zamiast trzeźwo myśleć, koncentrował się wyłącznie na rozpaczliwym zapewnianiu o swej bogobojności i lojalności wobec lorda gubernatora Haxa. Zrezygnowany brakiem postępów Dekares przysiadł na metalowej skrzyni na akta pod ścianą biura, uzgadniając z Mordecim krótką przerwę na ogarnięcie myśli.
- Będziemy się z nimi męczyć do rana, zobaczysz – rzucił zniechęconym tonem Barabosa, kiedy dwaj regulatorzy wyprowadzili Samela Aretto na korytarz – Cimbria wiedziała, co robi. Zostawiła nam parę płotek, a sama wzięła konkretne zadanie.
- Pewnie już są gotowi do startu – Haveloc spojrzał wymownie na swój chronometr – Żałuję, że mnie nie zabrała, w końcu mnie przecież pochwaliła, prawda?
Widząc cierpki uśmiech na ustach arbitratora Dekares pojął, że ma do czynienia z gorzkim żartem, więc tylko wzruszył niemo ramionami.
- Brałeś już kiedyś udział w kosmicznym abordażu? – zapytał Mordeci przekładając z kupki na kupkę spisane odręcznie zeznania robotników – Miałem nadzieję, że przestrzelam w końcu na serio tego Orthlanka, a tu takie rozczarowanie!
- Nie, niczego jeszcze nie abordażowałem – zaprzeczył ruchem głowy Dekares – To co, bierzemy następnego?
- Proktorze Vriggo, proszę wprowadzić następnego świadka – rzucił do mikrofonu Mordeci.
- Chwileczkę, sir – odparł szybko oficer Magistratum, przebywający kilka pomieszczeń dalej i nadzorujący kwarantannę zabezpieczonego wycinka doków – Właśnie przyszedł tutaj techkapłan Cerro, jeden z tych czcicieli Omnissiaha badających kontener. Chce rozmawiać z dowódcą sekcji. Mam go wysłać do pana, sir?
- Tak, proszę go natychmiast tutaj doprowadzić, proktorze – powiedział Mordeci prostując się mimowolnie w krześle i wymieniając zaciekawione spojrzenia z Dekaresem. |
|
|
|
|
Wysłany: Wto 22:12, 26 Sty 2010 |
|
|
Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Kodannon, dystrykt Bissercord, 19 julius 831.M41, godz. 20.12
Przysłuchujący się dotąd rozmowie Domingo obszedł wkoło Malcolma, przystanął obok krzesła kobiety ściągając na siebie jej uwagę. Spojrzenie Githe zatrzymało się na chwilę na butach agenta, potem powędrowało z wolna po jego nogawkach w górę, ku widocznej spod hełmu twarzy.
- Nie masz dużego wyboru, ale wybierając mądrze możesz sobie oszczędzić wielu cierpień – powiedział Paxton – Nie będę ci obiecywał czegoś, czego nie zdołam uczynić. Najpewniej zostaniesz skazana na śmierć, lecz możemy sporo zrobić dla twojego dziecka... wszystko zależy od tego, na ile będziesz skłonna nam pomóc. Kim jest Joshua?
Kobieta drgnęła mimowolnie słysząc męskie imię, w jej dotąd pustych oczach pojawił się jakiś dziwny błysk. Przez dłuższą chwilę milczała namyślając się w duchu, potem drgnęła ponownie na dźwięk otwieranych drzwi pokoju. W progu stanął funkcjonariusz Farell, trzymający w rękach spokojne już dziecko oraz plik papierowych kartek.
- Pan mnie wzywał, sir? – zapytał spoglądając na Malcolma.
- Tak – odparł Metallicanin – Proszę mi oddać niemowlę i zaczekać na zewnątrz. Za chwilę porozmawiamy.
N’Gore odebrał regulatorowi spoglądającemu na świat wielkimi oczami malca, położył sobie dziecko na piersi, ponieważ skuta za plecami matka nie mogła go przytrzymać. Githe nie odrywała spojrzenia od chłopczyka, napięta niczym struna.
- Joshua to mój... opiekun – powiedziała szybko wyrzucając z siebie słowa, jakby przerażona myślą, że agent z optycznymi implantami prowadzi z nią perfidną grę i udając przyjacielskie nastawienie do dziecka zaraz z premedytacją uczyni mu na jej oczach krzywdę – Niewiele o nim wiem. Znalazł mnie na ulicy, odkupił... od innego opiekuna. Byłam wyrzutkiem, nie miałam dokąd pójść. Dał mi dach nad głową i jedzenie, w zamian musiałam dla niego pracować.
- Na ulicy? – zapytał Domingo – Zarabiałaś jako dziwka?
- Czasami – kiwnęła głową z beznamiętną miną – Czasami sypiałam z tymi, których mi wskazał, czasami musiałam gdzieś przewieźć jakąś paczkę albo list... nie było mi źle,a kiedy zaszłam w ciążę, nie kazał mi jej usunąć, tylko znalazł inną pracę.
- Więc ten Joshua to twój alfons? – skrzywił usta N’Gore, myśląc intensywnie – To co miał wspólnego z Bakkarem? Co ty miałaś wspólnego z Bakkarem?
- Joshua mnie do niego kiedyś wysłał, kiedy już nie chciałam zostać na ulicy. Tamten człowiek mieszkał sam, potrzebował kogoś do sprzątania, prania. Joshua kazał mi się opiekować mieszkaniem, czasami robiłam... inne rzeczy, kiedy tamten miał ochotę. Miałam z tego dodatkowe pieniądze. |
|
|
|
|
Wysłany: Śro 1:05, 27 Sty 2010 |
|
|
Bors |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 15 Maj 2009 |
Posty: 665 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: WarSaw/Venedia Sector/Segmentum Obscurus Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Malcolm usilnie starał się nie pokazywać po sobie narastającego zniecierpliwienia, mówiąc spokojnym i rzeczowym głosem.
- Joshua jest twoim „opiekunem”, a Bakkar był klientem…. Ale to nie wyjaśnia, czemu postanowiłaś akurat dziś wypalić w biedaku wielką dziurę i uciec.
Dzieciak na jego rękach zaczął się kręcić i Murzyn mimowolnie zaczął bujać niemowlę, jak robił to wiele lat temu ze swoją siostrą.
- Mogłabyś przejść do tej części opowieści? Domyślam się, że gdzieś tam pojawią się „Oni”. Postaraj się, aby to wszystko miało ręce i nogi. To naprawdę ważne dla nas wszystkich. – powiedział, dobitne akcentując ostatnie słowo, dając do zrozumienia, że chodzi o przyszłość przynajmniej dwóch obecnych w pomieszczeniu osób.
Chce prowadzić przesłuchanie w ty stylu spokojnej rozmowy, żeby kobieta się rozgadała. Bez żadnych gróźb i dziwnych scen z dzieckiem. To zostawiam sobie na ewentualny wypadek, gdyby coś starała się zataić. Zeznania nagrywają się na moją elektrokartę, leżącą na stole.
Spokojnie wypytuje ją o Bakkara, alfonsa, „Onych”, jej zadania, zabójstwo i wszystko, co może powiedzieć. Wypytam tez o ten aparat ukryty w kuchni i samo mieszkanie.
Jeśli ktoś znów wpadnie bez pytania i pukania, to prawdopodobnie zobaczy moją broń wycelowaną w siebie i poproszę o zawieszenie akcji w takim momencie.
Freeks, Waylander – myślicie zbyt dwudziestowiecznie. Dla obywatela Imperium los jego duszy jest co najmniej tak samo ważny jak życie doczesne. Poza tym ona doskonale zdaje sobie sprawę, że obietnica złotych gór i życia na wolności byłaby kłamstwem wielkim jak Oko Terroru. Powiedziała to na początku tej rozmowy. Wykrzyczała w zasadzie.
Trzeba jej motywacji realistycznej, a na dodatek to dziecko. Kobieta w tym okresie życia zrobi wszystko dla swojego dziecka… to instynkt silniejszy od wszelkich innych uczuć. A ja daję jej nadzieję ocalenia dziecka i uniknięcia tortur. Legendarnych tortur. Pomyślcie co wy zrobilibyście mając w perspektywie szybka śmierć lub epickie konanie w legendarnych lochach inkwizycji? Nadzieja jest niewielką, bo opartą jedynie na moim słowie, ale to o niebo więcej niż mogła się spodziewać. A na dodatek ja mówię dość szczerze.
Blaster - Liczę na to, że jeśli będzie pomocna to zasugerujesz mi objęcie jej jakimś rodzajem programu ochrony świadków. Ogólnie będziesz nieco zmiękczał całą sytuację, ale bez przesady. Znaczy jak byś lekko grał na jej korzyść. To ja jestem ten zły, ale ludzki. Ty musisz być nieco lepszy niż ja. Ale realny. Przecież nie jesteśmy parą krawężników namawiających kurwę na sypanie klienta. Dopiero co "dostała w twarz" oskarżeniem o zabójstwo, herezję itp.
|
|
Ostatnio zmieniony przez Bors dnia Śro 1:17, 27 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
|
|
|
|