Bors |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 15 Maj 2009 |
Posty: 665 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: WarSaw/Venedia Sector/Segmentum Obscurus Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Pokład Stella Felix, 20 aprilis 831.M41, godz. 13.47
Przed drzwiami do sekcji odbyła się ostatnia, pospieszna odprawa.
- Jak wygląda sekcja? Będzie bardzo ciasno? – Spytała przytomnie Kara, starając się ustalić optymalny plan walki.
- Główny korytarz szeroki jest, ale kręty i mnóstwo tam rur, kabli i temu podobnych. Dalej som te siłowniki od wieży. Każden ma swoją kabine, a tam wąsko jest a wysoko. Na ońszym końcu zejścia na ładownie są, znaczy na pomosty, ale tam pusto jest i z dala wszystko widać. –Odpowiedziała jena z pilnujących grodzi, krępa blondynka uzbrojona w laserowy karabinek. - To główniejszy kanał konserwacyjny jest. Pech chciał, że akuratnio dziś było tu sporo dziewczyn. Miały wieże ręcznie opuścić, bo system śwankuje. Jak zaczęło wyć, było ich tam ze dwa tuziny, razem z Krellą.
- Ktoś został?
- Stara wyciągnęła je do szybu nr. 2, ale chiba nie wszystkie dały radę. Słyszałam tam jakieś krzyki, jeszcze ze cztery pacierze temu. – W jej głosie słychać było lekką panikę. - Ostatnio ani piśnie, ale syreny i pompy nie dają się wsłuchać. Ani się tam coś ruszy, ale światła mrygają i ćmi tam.
- Dobra. Wy zostajecie, a my wchodzimy – Utha poklepała dziewczynę po plecach – macie pilnować żeby nić poza nami przez te drzwi nie przelazło. Devi – zwróciła się do fioletowookiej – weź mój hełm i trzymaj się środka grupy. Jak by na nas wylazło, to ostrzegaj a potem wiej. A ty Arla masz jej pilnować jak cnoty córki na wydaniu. Jak młodej coś się stanie, to ty też długo nie pożyjesz.
Mundurowa, do której padły ostatnie słowa lekko zbladła, ale skinęła głową, nerwowo ściskając w dłoniach laser. W głosie rudej można było wyczuć, że to nie są jedynie czcze pogróżki.
***
Drzwi sekcji zamknęły się za nimi z trzaskiem. Szli w zaproponowanym przez Karę szyku. Na przedzie dwie dziewczyny toczyły palnik. Jedna z nich targała też ciężkie ostrze łańcuchowe. W krok za nimi szła Utha wraz z trójką agentów, wyprzedzając zwarty kordon otaczający Devi, która łypała nerwowo spod krawędzi zbyt dużego hełmu. Kolumnę zamykały dwie opancerzone dziewczyny z bronią długą. Nerwowo oglądały się za siebie.
Światła kilka razy przygasły, ale teraz świeciły równo, choć niezbyt intensywnie. Od kilku minut nie było słychać syren, jedynie szum agregatów i trzask metalu trącego o metal.
Korytarz był szeroki na dwa, czasem nawet trzy metry. Ściany i sufit w wielu i miejscach pokrywały różnej średnicy przewody i rury, oznaczone kolorami, pieczęciami i pożółkłymi pergaminami. Co jakiś czas mijali drzwi do bocznych pomieszczeń. Zwykle zamknięte, czasem sygnalizujące czerwoną lampką brak atmosfery wewnątrz. Korytarz co kilka, kilkanaście metrów zakręcał, lub był przecinany przez kolumny rur, czy też ciężkie bryły agregatów.
Każdy zakamarek, załom, głębszy cień był omiatany lufami broni nim nie okazał się pusty.
- Jesteśmy już blisko. - Stwierdziła Devi, gdy za kolejnym zakrętem zauważyli kolejną gródź. - Najwyżej... AAAIIIYYY!!! - Dziewczyna nagle chwyciła się za głowę , niema padając na ziemie. Jej twarz wyrażała potworny ból i przerażenie. Arla podtrzymała ją w ostatniej chwili.
Światła w korytarzu zamrugały i przygasły, tląc się brudnym, żółtym blaskiem. Cienie zdawały się wydłużać i wyciągać w ich stronę. Wszyscy poczuli niepokój, wręcz lęk. Gdzieś z zakamarków podświadomości wypłynęły nagle najgłębiej skrywane tajemnice. Najbardziej przerażające wspomnienia.
Wszyscy odczuwacie niepokojącą aurę, która napłynęła jak fala, osłabiając waszą siłę woli. Aura silniej działa na marynarzy, słabiej na Karę i Uthę. Lyra i Constantine czują się nieswojo, ale nie odczuwają innych skutków (nie ma jak dobry rzut i wysoki WP ) Astropatka i jedna z obłsugujących miotacz dziewczyn wydają sie całkiem spacyfikowane tą aurą, przynajmniej na jakiś czas. |
|