Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Zgodnie z deklaracją Waylandera rozliczam jeszcze jedną rundę strzelania. Stosuję następujące modyfikatory sytuacyjne: +20 za serie i +20 za łatwość celowania przy liczebności ofiar, bo drużyny buntowników kupią się teraz do siebie w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa, jakie daje grupa – w Waszym przypadku to akurat okazja, by zmasakrować boltami większą ich ilość.
Testuję BS według klucza Sepheran, Skold, Octavius, Gregor, Lucien i Elias. Rzucam 6k100 otrzymując wyniki 4, 10, 34, 69, 78, 51. Sepheran dziewięć trafień, przy takim wyniku oprócz osiemnastu punktów rzezi doliczam gratis jedną rozwaloną ciężarówkę, test dla pojazdu 14 (zwykły samochód). Skold i Octavius cztery trafienia, Gregor dwa (bolt pistol), Lucien jedno, Elias dwa.
Ważna sprawa: w ciągu tych trzech rund strzelania horda wchłonęła w siebie AŻ 41 punktów rzezi i jest na ten moment całkowicie złamana! (w trybie fabularnym muszę to jeszcze dobrze rozpisać, ale wyobraźcie sobie, że sam Sepheran odstrzelił właśnie trzydziestu buntowników jedną serią). W praktyce oznacza to, że przerażeni skalą masakry powstańcy zaczynają się wycofywać w stronę magazynu nie stanowiąc dla Was żadnego zagrożenia (dopóki nie zaliczą Rally Testu). Pozostają jednak obydwa gniazda cekaemów, których obsługi właśnie odwróciły w Waszą stronę lufy broni i mają 50% szansy na to, że od czwartej rundy zaczną pruć seriami po fasadzie kamienicy (w piątej rundzie już na 100%). Nie macie rzecz jasna pojęcia, jakimi siłami wsparcia dysponują buntownicy i jak szybko mogą owo wsparcie ściągnąć, wszak ten kompleks jest bardzo duży i na sąsiednich, w tej chwili niewidocznych dla Was placach, mogą się teraz znajdować równie liczne i zaalarmowane już strzelaniną hordy.
Tak więc na tę chwilę instynkt podpowiada, że należy jak najszybciej wyeliminować gniazda kaemów, a potem jeszcze szybciej przedostać się do magazynu Pulvera. Co po drodze zrobicie z tymi ciężarówkami, które stoją na placu, Wasza sprawa – kilka z nich wciąż próbuje odjechać w panice, reszta została porzucona przez wiejących na złamanie karku kierowców. |
|