Freeks |
Elokwentny gracz |
|
|
Dołączył: 04 Sty 2009 |
Posty: 679 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Wrocław/Świdnica |
|
|
 |
 |
 |
|
Sam należę do osób nadużywających niebieskiego, co wynika ze zwykłego rozleniwienia. Nic się nikomu raczej nie stanie, jeśli napisze zdanie, dwa więcej na czarno. W witch hunt było dużo niebieskiego, jednak to była przygoda detektywistyczna i w wielu sytuacjach zwykła narada miedzy postaciami graczy byłaby wystarczająca. Sam Keth przerabiał później niebieskie literki w czarne, więc można było mu tym ulżyć.
Druga sprawa - gdy jest za dużo używany tryb taktyczny, to postacie się wypłaszczają. Brak im manieryzmów, powiedzonek, czasem nawet emocji, a grupa w trybie fabularnym leci z koksem pchana nieomylnym umysłem kolektywnym. Demonizuję może? A przypominasz sobie Dek scenkę, kiedy Twoja postać wg. Ketha paliła papierosa, bo nie wiedział, że twój bohater niepalący? Moim zdaniem, gdyby narady odbywały się między postaciami, a nie między graczami, to ktoś by wyciągnął prędzej czy później paczkę fajek i poczęstował towarzyszy i wyszłoby kto niepalący. Szczegół, ale to też buduje klimat.Bohaterowie graczy w trakcie wspólnych działań powinni się poznawać. A potrafisz powymieniać jakieś przyzwyczajenia, czy ulubione rzeczy członków ordo z którymi grywałeś?
Druga strona medalu - w trakcie bitwy niebieski jest imho nieoceniony. Nie wyobrażam sobie za każdym razem oddawania pięciu-zdaniowego strzału, gdy karabin wypluwa pięćdziesiąt pocisków na minute. Tym bardziej, że mogę opisywać, jak to dzielnie mój wojak śle kulę za kulą, a u MG nie wszedł willpower i wojak skulony siusia pod siebie, mimo najszczerszych chęci. |
|