Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Nathaniel odłożył na blat stolika wyłączony skaner, nie odnajdując w jego odczytach niczego, co mogłoby sugerować, że uratowanemu pilotowi doskwiera cokolwiek poza wyczerpaniem organizmu. Pozostała jedynie kwestia oględzin empirycznych, bo marynarza ciekawiło, czy Drake nie miał na ciele innych, być może skrywanych dotąd pod rozdartym mundurem obrażeń. Grawitacyjny kompensator Grendela wciąż pracował, toteż znajdujący się w izolatce mężczyźni wyczuli nieznaczną zmianę w rozkładzie sił przyciągania statku, związaną ze zmianą pozycji jednostki.
- Lecimy? – zdziwiony Drake odłożył butelkę na stół, wbił wzrok w twarz Robinsona – Dokąd?
- Na Rhise – odpowiedział zgodnie z prawdą marynarz, nie rozumiejąc znaczenia nagłego grymasu na twarzy rozbitka – Jakiś problem?
- A co z Purcellem? – wyrzucił z siebie wojskowy – Przecież ci dranie wciąż go mają!
- Wysłaliśmy już zawiadomienie do Kontroli Przestrzeni systemu. Jestem pewien, że wyślą tu patrolowce, kiedy tylko odbiorą wiadomość.
- To może potrwać wieki! – blady dotąd rozbitek nagle poczerwieniał, spróbował podnieść się z krzesła, ale że nogi odmówiły mu posłuszeństwa, klapnął z powrotem na krzesło – Zanim chłopcy z wewnątrzsystemowej się tu zjawią, tamci mogą skończyć naprawę i skoczyć w nadświetlną! Nie możecie tego tak zostawić! Gdzie poszedł kapitan?! Chcę porozmawiać z kapitanem!
- Nie wstawaj z miejsca, bo się przewrócisz – ostrzegł gościa Nathaniel.
- Pierdolę to, czy się przewrócę! – wrzasnął histerycznym tonem pilot – Musimy odzyskać tender! Marynarka wam tego nie daruje, jeśli zwiejecie! Może tam jeszcze ktoś żyje i co wtedy?! Może nie zabili wszystkich? Ciągle jest szansa, że będziemy mogli kogoś uratować!
Robinson cofnął się o krok od krzyczącego pilota, ściskającego palcami blat stołu tak silnie, że aż mu palce bielały.
- Chcę gadać z kapitanem! |
|