Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
23 stycznia 2309, godz. 14.12, metropolia Razortower, bar „Portabella”
- Sztab Floty na Equusie dawał sto tysięcy za żywego – oznajmił Powell, wzruszając przy tym ramionami w geście udawanego współczucia – Martwy nie jest już dla marynarki tak cennym łupem, bo przecież go teraz publicznie nie powiesimy, ale zwłoki wciąż warte są pięćdziesiąt tysięcy.
Pięćdziesiąt tysięcy kredytów! Czterej mężczyźni wymienili natychmiast spojrzenia, nie dowierzając chyba temu, co właśnie usłyszeli. Pięćdziesiąt tysięcy!
- Och, niezmiernie nam miło o tym słyszeć – powiedział w końcu ostrożnym tonem Oliver Machado, dla przywrócenia rezonu wychylając wpierw duszkiem swojego drinka – Jestem wręcz zaskoczony, że marynarka przybywa do nas sama z siebie z takimi informacjami... w dzisiejszych czasach człowiek sądziłby raczej, że będzie musiał walczyć o taką nagrodę na drodze sądowej.
- Media często czynią nas potworami w mundurach, a nie muszę chyba dodawać, jak krzywdząca jest to opinia – uśmiechnął się szeroko komandor Powell – Prawdę mówiąc, ewentualny proces cywilny przeciwko marynarce o zabór słusznie należnej nagrody kosztowałby nas wiele więcej niż jej równowartość, dlatego w przypadku większych sum zwykliśmy kontaktować się od razu ze zdobywcami świadczenia.
Pięćdziesiąt tysięcy! A sto za żywego! Max Blunt wiedział z doświadczenia, że władze zwykły płacić od pięciuset do tysiąca kredytów za pirata o udokumentowanej kryminalnej przeszłości, żywego lub martwego.
- Myślę, że taką nagrodę warto uczcić toastem – zaproponował z zawadiackim uśmieszkiem Powell – Możemy panią prosić? Po setce wódki dla każdego z nas, bez soku.
Bladoskóra kelnerka o ślicznej twarzy i pustych oczach przyjęła zamówienie kwitując je delikatnym uśmiechem, odeszła w stronę baru. Nathaniel Robinson, wciąż oszołomiony informacją o wysokości nagrody, odprowadził dziewczynę spojrzeniem próbując skoncentrować na czymś swe rozgorączkowane myśli. Jego bystry wzrok z miejsca wychwycił nieobecny wyraz oczu młodej kobiety i ledwie dostrzegalny pod rękawem czarnej bluzki zarys przedmiotu przypominającego ciasno zapiętą na lewym nadgarstku bransoletkę.
Nath przygryzł wargi rozpoznając ten przedmiot. Nie była to bransoletka, nie była to w ogóle biżuteria, chociaż na pierwszy rzut oka mogła się z nią kojarzyć. Młoda piękność o długich smukłych palcach i kręconych czarnych włosach zarabiała dostatecznie dużo, by nie musieć zabijać beznadziei życia codziennego tanimi narkotykami w rodzaju Dream Catchera czy Spooka, stać ją było na znacznie droższą używkę.
Na znacznie niebezpieczniejszą używkę.
By to stwierdzić, Nathanielowi wystarczył jeden rzut oka na wystającą spod rąbka rękawa obręcz o opalizujących magnetycznie zielonkawych łuskach, wszczepioną częściowo pod skórę dziewczyny. Na Whandze ludzi noszących te implanty nazywano „smoczymi skórkami”, ale Robinson uważał, że bardziej pasowało do nich określenie „gadzie laleczki”, szeptane często za ich plecami. Kusząca swym pięknym egzotycznym wyglądem bransoleta stworzona została przez sakkrańskich Piewców Snu, służąc gadziej rasie za łagodny stymulator tych części ich mózgów, które odpowiadały za relaks. Robinson nie miał pojęcia, kto wpadł na pomysł implantowania tych urządzeń ludziom, ale musiał to być człowiek całkowicie pozbawiony wyobraźni. Zaprojektowane z myślą o anatomii Sakkran, w przypadku skrajnie odmiennego ludzkiego mózgu implanty wysyłały bodźce do zupełnie innych receptorów, wywołując u swych użytkowników ekstatyczne wizje uzależniające ich całkowicie od tych niewielkich opalizujących opasek zasilanych energią elektryczną generowaną przez organizmy nosicieli.
Jak dotąd nikomu nie udało się opracować skutecznej terapii odwykowej dla „gadzich laleczek”, a niezdrowe zainteresowanie sakkrańskim braindance’m wciąż rosło, pomimo podnoszonego przez federalnych psychologów larum. Naukowcy badający to zagadnienie dowodzili, że długotrwałe korzystanie z implantu powodowało nieodwracalne zmiany w psychice nosicieli, erodując w trwały sposób ich empatię i zdolność do integrowania się z otoczeniem.
- Pieniądze zostały zdeponowane w tutejszej filii Alior Banku – głos komandora Powella odwrócił uwagę Natha od odbierającej przy bufecie napoje dziewczyny, pomógł mu skoncentrować się ponownie na wątku prowadzonej przy stoliku rozmowy. Robinson zauważył, że pan Brown z Departamentu Projektów Specjalnych w ogóle się dotąd nie odezwał, czując się wyraźnie nieswojo w rozbrzmiewającym dźwiękami szkła i ludzkich rozmów otoczeniu i pozostając w cieniu tryskającego spontaniczną wesołością wojskowego – Okazując odpowiedni kwit mogą panowie wydać tam dalsze dyspozycje, przede wszystkim zasadę podziału całej sumy oraz transfer na wskazane rachunki docelowe. |
|