Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
8 stycznia 2309, godz. 10.15, obrzeża systemu Rhise, osiem godzin po wyjściu z nadświetlnej
Silniczki manewrowe Grendela trysnęły jeszcze raz snopami ognia, ustawiając frachtowiec niemalże burta w burtę z dużo większym tenderem marynarki. Siedzący w swoim fotelu John rozsmarował po koszuli garść ketchupu, zerknął na ekrany najbliższych komputerów, potem przechylił głowę wyglądając za grubą szybę z armaplasu tworzącą panel widokowy mostka. Ciemny kadłub okrętu zaopatrzeniowego zdawał się górować ponad mniejszym Grendelem, niczym orka unosząca się w oceanie opodal delfina.
Nawigator uśmiechnął się kącikami ust, nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów na wypadek, gdyby ktoś obserwował mostek z pokładu Purcella za pomocą sensorów termicznych - żwawe ruchy zadałyby bowiem kłam wersji mówiącej o ciężko rannym nawigatorze. John nie martwił się ryzykiem wykrycia przez piratów termicznych sygnatur swych towarzyszy: grube poszycie kadłuba frachtowca czyniło te urządzenia praktycznie bezużytecznymi, jeśli obserwator nie miał dojścia do wnętrza statku przez pancerne okna.
Na ekranie komputera diagnostycznego pojawiła się trójwymiarowa projekcja przedstawiająca obydwie jednostki, tkwiące obecnie w całkowitym bezruchu sto pięćdziesiąt metrów od siebie. Z burty Purcella na wysokości jednej z jego śluz zaczęła się wysuwać elastyczna konstrukcja będąca kaftanem komunikacyjnym.
- John, słyszysz mnie? - w eterze rozległ się głos kapitana Carlyte - Zaczynamy procedurę dokowania. Nie rób absolutnie niczego z układami sterującymi frachtowca, po prostu się odpręż i czekaj. Przyjdziemy po ciebie.
- Dobrze... khe... czekam - nawigator wydał z siebie świszczące dźwięki z trudem imitujące mowę, poklepał bezgłośnie lufę ukrytego za oparciem fotela lasera - Ppośpie... szecie, khe, się...
Obawiając się podsłuchu Machado zabronił korzystania z ręcznych komunikatorów, ale i bez łączności John wiedział doskonale, że jego towarzysze są na stanowiskach. Na ustach nawigatora pojawił się leciutki uśmieszek - mężczyzna wyobraził sobie wściekłość Drake'a, który wsadzony do wieżyczki rakietowej po pewnym czasie zorientował się, że nie zdoła uruchomić systemów bojowych z jej wewnętrznej konsolety, dopóki nawigator nie wyłączy blokady komputerów strzeleckich z poziomu mostka. Pilot gorączkował się przez dłuższą chwilę, aż zirytowany jego zachowaniem kapitan nakazał gorącokrwistemu wojskowym zamknąć gębę.
John zerknął ponownie za okno, na naznaczoną przestrzelinami burtę tendera, potem przeniósł wzrok na ekran komputera. Kołnierz komunikacyjny wysunął się już do połowy. |
|