Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
8 lutego 2309, godz. 10.34, kokpit FCS Aurora
John i Nathaniel wymienili szybko sceptyczne spojrzenia, bo niezbyt im przypadło do gustu władcze zachowanie senatora.
- Przywrócimy wam w pierwszej kolejności ogrzewanie – powiedział nawigator – Spływają do nas liczne zgłoszenia o bardziej poszkodowanych ofiarach, więc po resecie systemu podtrzymywania życia będziecie mogli pozostać w kopule do chwili przybycia profesjonalnych ekip ratunkowych. Zabierzemy tylko rannych, o ile będą w stanie umożliwiającym podróż między kopułą i lądowiskiem w skafandrach.
Graham Otmeyer milczał przez krótką chwilę, przyglądając się Johnowi z kamienną miną.
- Zmuszony jestem oprotestować pańską decyzję – oznajmił w końcu lodowatym tonem – Chciałbym zwrócić uwagę na mój status Alfa. Zgodnie z regulaminem procedur ratunkowych mam niekwestionowane pierwszeństwo w kolejce do ewakuacji. Na szczęście to nie pan tutaj dowodzi, więc pozwolę sobie omówić tę kwestię z pańskim przełożonym – senator przeniósł spojrzenie na siedzącego w milczeniu Olivera – Jak szybko jest pan w stanie podjąć mnie na pokład, kapitanie?
- Procedury ratunkowe uwzględniające statusy pierwszeństwa obowiązują mundurowe służby Federacji, sir – odpowiedział ostrożnym tonem Machado, starając się nie okazać w żadnej sposób rosnącej powoli niechęci do Otmeyera – Jednostki należące do formacji cywilnych nie podlegają rygorowi bezwzględnego stosowania się do tego regulaminu.
- Czy mam to rozumieć jako odmowę współpracy?! – w tonie Otmeyera pojawiła się ostrzejsza nuta – Czy zdaje pan sobie sprawę z konsekwencji swego postępowania?
- Panie senatorze, źle mnie pan zrozumiał – Oliver przygryzł nieco usta, ale wciąż zachowywał spokój – Nie odmawiamy udzielenia panu pomocy, niemniej jednak nie jesteśmy profesjonalną ekipą ratunkową. Czterej członkowie załogi w skafandrach znajdują się obecnie na terenie lądowiska przywracając sprawne działanie systemu energetycznego. Mają nasze jedyne kombinezony, a łączność z nimi jest praktycznie niemożliwa ze względu na zakłócenia w eterze. Zanim podejmiemy akcję ratunkową, oni muszą wrócić na pokład, a wraz z przejściem przez śluzę zajmie to pewnie z pół godziny.
- Za pół godziny pewnie tu umrzemy z wychłodzenia! – sarknął senator – Musicie się pośpieszyć, to nie może tak długo trwać.
- Rozumiem pańską frustrację, sir – wtrącił Nathaniel – Natychmiast po powrocie ratowników przygotujemy dwa skafandry, które zostaną przeniesione do pańskiego biura. W pierwszej kolejności przeniesiemy na pokład rannych, później pana. Jeśli w między...
- Nie chciałbym, żebyście mnie źle zrozumieli – Otmeyer przerwał ponownie rozmówcy – Wiem, jak możecie interpretować zaistniałą sytuację. Bogaty wpływowy polityk próbuje wykorzystać swą pozycję, by ratować dupę kosztem innych ludzi. To mylne przekonanie. Mój asystent ma połamane obie nogi. Nie zdołacie go wsadzić do skafandra, a co dopiero przemieścić do statku. Sekretarka jest praktycznie nieprzytomna. Doskonale rozumiem waszą honorową postawę i podziwu godną chęć niesienia pomocy innym, ale w zaistniałej sytuacji musicie być realistami. Jestem wysokim rangą federalnym funkcjonariuszem. Moja osoba ma ogromne znaczenie dla aparatu władzy. To chyba zrozumiałe, że muszę się jak najszybciej wydostać z Mariposy. Oddacie rządowi ogromną przysługę przewożąc mnie bezpiecznie na Ivendo i pozostawiając los pozostałych w rękach zawodowych ratowników, którzy na pewno są już na wyciągnięcie ręki.
Tym razem spojrzenia wymienili John i Oliver. Nathaniel pochylił się nad ekranem komputera spoglądając na niewielką ikonkę migoczącą na listwie sygnalizacyjnej, a potem poderwał się z fotela.
- Zewnętrzny dzwonek śluzy! – oznajmił ignorując całkowicie czekającego na odpowiedź senatora – Albo Max z ekipą albo Mikael z bojami.
- Panie senatorze, musimy na chwilę przerwać połączenie – oznajmił John wyciągając dłoń w kierunku klawiatury – Skontaktujemy się z panem za kilka minut.
- Domagam się... – widoczny na ekranie mężczyzna nie zdążył powiedzieć nic więcej, bo kiedy palec nawigatora opadł na jeden z klawiszy, videokonferencja została przerwana. |
|