Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
8 lutego 2309, godz. 10.26, krater Oculus City
- Jest kabel! – oznajmił stojący przy szybie kokpitu Nathaniel, kiedy spośród pylnej zawiesiny wychynął znienacka nieforemny ludzki kształt, poruszający się z trudem w niewygodnym próżniowym skafandrze. Ratownik uniósł w górę rękawicę, pomachał nią widocznemu zza okna oficerowi ochrony, potem zniknął na moment pod brzuchem towarowca.
- Osłona gniazda zdjęta – powiedział John dostrzegając zapaloną lampkę na swym pulpicie – Byle tylko się nie zapchało tą drobnicą, bo nie damy rady wyczyścić... jest sygnał! Zajebiście!
Na ekranie komputera nawigatora pojawiły się nowe okienka, sygnalizujące otwarcie bezpośredniego połączenia komunikacyjnego z wieżą kontrolną. Odpowiedzialny za podpięcie kabla mężczyzna wszedł ponownie w pole widzenia Robinsona, pokiwał mu ręką, po czym odszedł w pustkę księżycowej zadymki znikając po kilku sekundach z oczu Nathaniela.
- Wybieram częstotliwość awaryjną miejskiej sieci – palce Johna śmigały po klawiaturze komputera, programując nowe ustawienia komunikatora. Sekundę później głośniki w kokpicie Arrowa eksplodowały feerią spanikowanych ludzkich głosów, nakładających się wzajemnie na siebie w przerażająco chaotyczny sposób.
- ...łowa górnego tunelu jest zasypana! Z czwartego zespołu wiertniczego nikt nie wyszedł żywy! Kiedy ktoś uruchomi wentylację na poziomie trzynastym?! Wszyscy się tu zaraz podusimy!
- Dyspozytornia lotów, dyspozytornia lotów! Dlaczego nikt nie odbiera w terminalu kolejki na West Side? Odnotowaliśmy silne wstrząsy poniżej ósmej kopuły! Chyba zerwało kable, możecie tam kogoś pchnąć?
- Jezu, niech mi ktoś pomoże, błagam! Niech mi ktoś pomoże!
- Charlie, gdzie ta cholerna ekipa pepoż?! Pali się wszystko od czternastego tunelu po Obserwatorium! Dałem radę odwalić częściową dehermetyzację, nie wszystkie ładunki odpaliły! Ludzie z jedenastki wydzwaniają, że od gorąca zaczynają im się topić grodzie!
- Tu szkoła podstawowa! Górne pomieszczenia są zniszczone, od trzeciego piętra w górę rozszczelniło całą kopułę! Zabraliśmy dzieciaki do magazynu na parterze, ale robi się coraz zimniej!
- Uwaga do wszystkich! Cisza w eterze! – rzucił do mikrofonu swego modułu łączności Oliver – Mówi kapitan Machado z frachtowca FCS Aurora! Przed kilkoma minutami dokonaliśmy udanego lądowania w kraterze i rozpoczęliśmy operację ratunkową!
W eterze zapadła znienacka całkowita cisza, tak nieprzenikniona, że John mógłby przysiąc, iż słyszy pośród radiowych trzasków pełne niedowierzania ludzkie westchnienia.
A sekundę później głośniki dosłownie wybuchły tak niezrozumiałą kakofonią ludzkich krzyków, że Oliver cofnął się mimowolnie od obudowy swego komunikatora.
- O Boże... – jęknął bezwiednie Nathaniel, wsłuchany w przerażające echa radiowych okrzyków, płaczu i czegoś, co mogło być jedynie rejestrowanym z oddali wyciem palącego się żywcem człowieka. |
|