Keth |
Mistrz Gry |
|
|
Dołączył: 30 Sie 2007 |
Posty: 4663 |
Przeczytał: 0 tematów
|
Skąd: Nibylandia Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Starosta prychnął głośno, rozłożył teatralnym gestem ramiona.
- A cóż tu dziwnego, mości panie? - zapytał - Wielu tu było takich, co wiedzieli o wyjeździe sędziowskiego pachoła do Italii, bo pan Kmita wielce tego nie ukrywał. Wiele dni naprzód różne rzeczy kupował na wyprawkę, a to stroje wystawne, a to przybory piśmiennicze. Ten jego Bawarczyk, nauczyciel, też lubił się pochwalić tu i ówdzie jak go sędzia docenił, że jako osobistego akademika z dzieciem wysyła. Komoda musiał się o wszystkim zwiedzieć przez swych szpiegów w Rycerce i się na trakcie na nieboraków zasadził. Ot i wszystko, szkoda jeno, że się tyle krwi musiało polać przy okazji tego rabunku.
- A jak on dawno po tej okolicy grasuje? - spytał Zieliński, w duszy żywiąc nadzieję, że starosta nie weźmie jego pytania za złą monetę i nie pomyśli, iż obcy szlachcic w zawoalowany sposób sugeruje mu nieudolność w zbyt długim tolerowaniu wybryków rozbójnika.
- Od paru roków - pan Ambroży zaiste musiał tak pomyśleć, bo odpowiedział dopiero po chwili, dodając z miejsca obszerniejsze wyjaśnienie - Ale dotąd nie mieliśmy tu z nim wielkich kłopotów. On zwady z herbowymi nie szukał, wolał węgierskich abo pruskich kupców łupić, co przez góry na północ, a południe ciągną. Miejscowych też nie ukrzywdził, tyle co w królewskich lasach czasami kłusował. A teraz złoto mu we łbie tak pomieszało, że od tego pomieszania prosto na szafot powędruje.
- Znaczy się, że wcześniej harnaś nigdy na szlachcica ręki nie podniósł? - upewnił się Zieliński posyłając jednocześnie porozumiewawcze spojrzenie w stronę Bronisza.
- Ni razu - kiwnął siwą głową starosta - Lecz ten jeden raz z synowcem Kmity starczy, żeby się nim kat zajął.
- Skoro waćpan już wie, żeśmy tutaj na sędziego prośbę i w jego plenipotencje zaopatrzeni, nie będziemy udawać, że nas nie interesuje waćpana zdanie na temat harnasia - Zieliński ni słowem nie pisnął, że miał okazję spotkać się z harnasiem nie dalej jak dzień temu i że bardzo mu zależało na skonfrontowaniu opinii starosty z żarliwymi zapewnieniami Komody o jego niewinności - Co waćpan zatem myśli o całej tej sprawie?
- Komoda zawiśnie, prędzej czy później - odparł pan Ambroży - Teraz już sprawa zdawa się przesądzona, bo wszystko na niego wskazuje i od kary się nie wymiga. Sędzia dał mi znać, że hajducy, co z napadu ocaleli zarzekali się, że orszak wymordowali zbójnicy. Wielce to krwawa zbrodnia była, toteż kara musi być straszna i żadnego pomiłowania dla łotrów. Co gorsza, z rąk zbójników szlachetnie urodzeni zginęli, najstarszy ze Straszów między nimi, wielu pachołków ze świty herbowych. Tego nikt w niepamięć nie puści i jeśli Komoda nos z gór wyściubi, już po nim. |
|